Młodzi o młodych
czyli recenzje z wystawy powstałe w ramach zajęć fakultatywnych z Krytyki Designu w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego.
-
MARCIN BOGUCKI
Student Kulturoznawstwa, Historii Sztuki i Muzykologii na UW
RECENZJA (A WŁAŚCIWIE NOTATKI) Z WYSTAWY „Pora relaksu”
-
PIOTR SŁODKOWSKI
Student wydziału historycznego, Instytut Historii Sztuki, III rok na UW
PORA RELAKSU
-
MICHAŁ SUCHORA
Student kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych, 4 rok na UW
PORA RELAKSU
-
ZOFIA PŁOSKA
Studentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych I rok na na UW
MASZYNY RELAKSU
-
KLARA CZERNIEWSKA
Studentka Historii Sztuki, II rok na UW
FUTURE DESIGN.PORA RELAKSU?
-
DAGMARA STRZELCZYK
Studentka Historii Sztuki na UW, V rok
JAK SPĘDZASZ CZAS WOLNY?
MARCIN BOGUCKI
RECENZJA (A WŁAŚCIWIE NOTATKI) Z WYSTAWY „Pora relaksu”
Już w 1962 roku francuski badacz Edgar Morin w swojej książce L’esprit du temps1 opisując współczesną kulturę wskazał na ambiwalencję zjawiska czasu wolnego. Z jednej strony rozszerzenie swobody czasowej jest pochodną procesu demokratyzacji społeczeństwa, z drugiej zaś wynikiem biurokratycznej i przemysłowej organizacji pracy oraz kryzysu wielkich systemów wartości (państwo, religia, rodzina). Pozwala on realizować siebie w kategoriach bytu jednostkowego, z drugiej strony jednak „zabijanie czasu” jest ucieczką od niepokoju lub samotności w jakieś „gdzieś indziej”. Sam w sobie czas wolny prezentuje się jako coś codziennego, powszedniego i właśnie dzięki tej „naturalności” zapominamy, że jako taki podlega od również zmianom, wraz ze zmieniającym się światem i kulturą i że powinien być również przedmiotem refleksji.
Przekształcenia rynku pracy, jak pisze w ulotce towarzyszącej wystawie Tomasz Szlendak, zmierzają do kreowania coraz większego sektora usług, gdzie przedmiotem i środkiem pracy nie są materialne wytwory, lecz wartość intelektualna. W związku ze elastycznym czasem oraz miejscem pracy a także postępującą technicyzacją oraz urbanizacją zmienia się styl życia, w tym podejście do pracy i rozróżnienie między czasem publicznymi i prywatnym.
Zacieranie tych granic powoduje, że zmniejsza się w osobistym odczuciu część czasu przeznaczonego na samorealizację. Nie ulega jednak wątpliwości, że totalizujący wymiar czasu wolnego nie przestał być jego dominującą cechą – ciągle stanowi on priorytet w życiu, nie przybiera jednak już tak prostej formy jak dawniej – w postaci weekendów czy wakacji, lecz efemeryczną, której granice są dopiero w sferze negocjacji.
W tę redefinicję wpisują się projekty na wystawie Pora relaksu przygotowanej przez Beatę Bochińską w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego. Młodzi twórcy mają nie tylko świadomość ideologicznego charakteru czasu wolnego, a przez to jego możliwości i ograniczeń, lecz wpisują się w także refleksję nad techniką, miastem i środowiskiem naturalnym we współczesnym świecie. Co więcej, odpowiedzi, jakie dali na temat wizji czasu wolnego w przyszłości były bardzo różnorodne.
Od wejścia na wystawę jesteśmy prowadzeni przez naklejoną na podłodze taśmę z podziałką wyznaczająca długość spaceru. Trafiamy na strefę Relax Instant. Grupa Baaba Akcja przedstawia ironiczną interpretację jakości oraz szybkości naszego życia, wartościowego jak zupka w proszku, czego przykładem jest bezmyślność i mechaniczność spędzania czasu wolnego. W założeniu mający rozwijać osobowość, zdaje się odcinać nas od innych ludzi i sprawiać, że zapominamy o indywidualnych potrzebach. Zamknięcie się w domu gwarantuje nam jednak „kontakt” z naturą (trawa wyhodowana w japonkach) czy przyjacielem (lustro o kształcie ludzkim).
Symulacją zachowań jest również projekt Imagery Platform. W interpretacji Isle Design otrzymuje ona jednak pozytywny aspekt – zabieganie człowieka może zostać wynagrodzone w mikroskali, przywrócić mu równowagę, w tym przypadku dzięki obcowaniu z przyrodą. Imagery Platform jest sześciokątnym modułem, który można łączyć w dowolne kombinacje i rozmiary w przestrzeni wewnętrznej jak i zewnętrznej, w którym można zasiać trawę, dodatkiem do niego jest ekran, na którym przewijają się panoramiczne widoki, całość dopełnia zaś muzyka odgłosów przyrody.
Ten projekt wydaje się reagować na potrzeby, zakładając że zachowań ludzkich nie można zmieniać. W inny sposób podeszli do tego projektanci Knockout Design. Time Is Now wykorzystuje performatywny, sprawczy aspekt działalności człowieka: „Zwolnij a wszystko zwolni”. Pomocą w realizacji tego hasła i uświadomieniu sobie potrzeby świadomego kształtowania czasu (podziału na pracę i relaks) stanowić miałyby zegary zamontowane w miejscach publicznych działające według prędkości ruchu pieszych i zmotoryzowanych.
Szybkość nie zawsze jest wrogiem czasu wolnego. Projekt USBe kontakt grupy Malafor wykorzystuje pendrive’a jako źródło coraz swobodniejszego sposobu komunikacji międzyludzkiej. Technika w ich interpretacji, poprzez ingerencję w sferę publiczną – ustawienie w galeriach, bankach, pubach elektronicznych miejsc wymiany myśli (pendrive’ów) może stanowić nośnik indywidualnego przekazu posiadacza, jak również element zabawy. Sam w sobie projekt USBe kontakt nie jest jednak jedynie pustą grą – stanowi również refleksję nad zadaniami współczesnej agory (przestrzeni wymiany myśli) oraz udziału techniki jako medium.
Negatywny aspekt techniki dostrzega jednak i próbuje wyeliminować w swoim projekcie Ba-lans Marta Noszka i Jakub Kozik. Zwracając uwagę na coraz silniej oplatającą nas sieć połączeń ze światem (Internet, telefony komórkowe, telewizja), wymyślili oni pierścień odcinający wszystkie te media na określony przez posiadacza czas, który można przeznaczyć na element odpoczynku i samorealizacji. W świecie „second life-ów” przypomina nam i przywraca on priorytet rzeczywistości.
Jak będzie wyglądał czas wolny w przyszłości? Tego nie wiemy i na dłuższą metę przewidzieć nie możemy, każde „science-fiction” mówi jednak tak naprawdę o współczesności. Wystawa w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego stanowi podstawę do refleksji, jak obecnie możemy postrzegać czas wolny – jego możliwości i ograniczenia oraz jako go kształtować w nowych warunkach późnej nowoczesności.
Wydanie polskie: E. Morin, Duch czasu, przeł. A. Frybesowa, Kraków 1965.
PIOTR SŁODKOWSKI
PORA RELAKSU
Od 14 lutego do 30 marca Instytut Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie prezentuje wystawę, która z wzornictwem bądź projektowaniem przemysłowym, w ścisłym sensie tego słowa, niewiele ma wspólnego. W żadnym razie nie oznacza to jednak, że należałoby ją sytuować na marginesach aktywności czy kompetencji tej instytucji. Kuratorem projektu jest dyrektor Instytutu Beata Bochińska, a zarysowany tutaj pozorny paradoks wynika wprost z interesującej decyzji kuratorskiej: w centrum zainteresowania postawiono projekty nie obliczane na seryjną produkcję, nierzadko o zacięciu społecznym, a często też utopijne. W tym sensie nie jest to więc konwencjonalna wystawa wzornictwa przemysłowego: zamiast produktów pokazuje raczej nie czekające na realizację koncepty. Przez wystawienie prac o takim charakterze akcentuje się swobodę twórczą i inicjacyjne decyzje projektanta, ironiczne i dowcipne, a często wolne jeszcze od wymogów pragmatyki. Otwiera się więc przed widzem inny wymiar projektu i procesu projektowania, równie interesujący i atrakcyjny wystawienniczo, a także nie wykraczający poza, lecz leżący w samym centrum kompetencji organizatorów.
Wystawę Pora relaksu należy oglądać przez pryzmat kilku zbliżonych, ale jednak odmiennych kontekstów, które wnikliwy odbiorca odczyta w podanym mu komentarzu kuratorskim. Zawarte w stosunkowo postulatywnym, ciągłym tekście Beaty Bochińskiej, wydobyte i uporządkowane pozwalają one wyrobić sobie właściwą opinię zarówno o dużych ambicjach, jak i – co się z tym wiąże – o wielowymiarowości przedsięwzięcia. W sensie porządkowym, Pora relaksu to kolejna odsłona cyklu wystaw pod hasłem Future Design; pokazano na niej instalacje i projekty multimedialne, będące w rzeczywistości projekcją idei lub odpowiedzią na pytanie o formy spędzania czasu wolnego w przyszłości. Podejmując ten temat, organizatorami kierowały dwie motywacje. Po pierwsze, chcieli oni wskazać na proces zmian, jakie zachodzą w stylu życia człowieka zakorzenionego w świecie industrialnym, a także na jego nowe potrzeby konsumenckie, które nieuchronnie pociągają za sobą zmiany w samym designie. Położono tu nacisk na ludzi młodych – klientów wywierających presję na projektantów, ale także i przede wszystkim właśnie na projektantów, którzy mają duży potencjał i wielkie szanse na wyznaczanie trendów w przeszłości. Po drugie bowiem, Pora relaksu otwiera program FYD (Fortis Young Design), w ramach którego Instytut Wzornictwa Przemysłowego (przy wsparciu Fortis Banku) zamierza promować wyróżniających się młodych designerów i ułatwić im nawiązanie kontaktu z ważnymi zleceniodawcami. W ramach otwarcia zaprezentowano sześć obiecujących grup projektowych (Aze Design, Baba Akcja, Isle Design, Knockout Design, Malafor oraz zespół z ramienia IWP). Tak więc, Pora relaksu to w założeniu organizatorów wystawa tematyczna otwarta na nowe stanowiska ideowe; choć skupiona wokół designu, to ilustrująca także ważne zjawisko społeczne, ponadto postulatywna i promująca tak młodych twórców, jak i przedsięwzięcia, których jest częścią: cykliczny projekt wystawienniczy (Future Design) oraz program stypendialny (FYD).
Odchodząc od intencji i wchodząc do Sali im. Prof. Wandy Telakowskiej, uwagę zwraca przede wszystkim wysoki poziom aranżacji ekspozycji, na który w dużej mierze składa się dyskretna architektura wystawy oraz estetyczne opracowanie graficzne autorstwa Marty Noszki. Z właściwej przestrzeni wystawienniczej bardzo zręcznie udało się wydzielić dwie nieodzowne sfery, reklamowo-informacyjną, zaanektowaną przez sponsora i wprowadzenie kuratorskie oraz tą poświęconą obszerniejszemu komentarzowi krytycznemu, jaki na potrzeby ekspozycji opracował socjolog Tomasz Szlendak. Udanym zabiegiem było w tym względzie zastosowanie jasnych przesłon, które porządkując przestrzeń sali, wprowadzały też liczne prześwity, nie burząc tym samym integralności pomieszczenia. W obrębie właściwej przestrzeni wystawienniczej ważnym komunikatem wysyłanym do widza jest informacja o grupach i projektach, którą umieszczono na estetycznych, unoszących się w powietrzu balonach (analogicznych do tego, który promuje wystawę na plakatach reklamowych). Pełnią one rolę wyznaczników granic między poszczególnymi sferami wystawienniczymi i znacząco porządkują przestrzeń wypełnioną tak niejednolitymi obiektami, jak zawieszone na wysokości wzroku makiety przedmiotów, monitory z prezentacjami multimedialnymi, instalacje, wolnostojące tablice informacyjne i swobodnie spływające połacie wydruków o tej samej funkcji. Dzięki konsekwentnym decyzjom organizacyjnym udało się połączyć różnorodność mediów prezentujących materiał oraz ład ekspozycji jako całości.
O obecnych w tej przestrzeni projektach można myśleć zarówno w oderwaniu od pozostałych, jak i przeciwnie, nakładając na siebie ich komunikaty. Obie logiki są równie uzasadnione, tym niemniej druga z nich odsłania główny zarzut, jaki wobec wybranych prac można sformułować.
Najpierw jednak o zaletach. Z całą pewnością należy zaakcentować, że młodzi projektanci rozumieją swój zawód nie tylko w kategoriach konsumpcji i wymagań rynku, na który wypuszcza się produkty ich autorstwa. Naiwnością byłoby przekonanie, że ignorują te wyznaczniki, jednak, jak wynika z przedstawionych projektów, widzą swoją rolę nieporównanie szerzej: dostarczają nie tylko materialnego przedmiotu, ale też wpisaną weń analizę bądź rejestrację mentalności swojego pokolenia, czy mówiąc szerzej, odbiorców, do których produkt ten jest adresowany. W tym kontekście specjalnej przenikliwości nabiera praca grupy Baba Akcja, która pod płaszczem wyrafinowanej i lekkostrawnej ironii stawia trudne pytanie o kondycję dzisiejszego człowieka. Posługując się językiem charakterystycznym dla reklamy telewizyjnej, jednoznacznie mówi o szybkim i dość bezrefleksyjnym życiu w zindustrializowanym otoczeniu, gdzie naturalność (dla przykładu w kontakcie z przyrodą) i autentyczność (w relacjach międzyludzkiej) z braku miejsca i czasu muszą być spłycone, zaś potrzeby tak uczuciowe, jak i fizjologiczne zbanalizowane przez to, że w ich zaspokojeniu widzi się niszę dla designu. Zbliżoną, aczkolwiek nie tak wielostronną analizę dzisiejszego stylu życia daje grupa Knockout Design, stawiając akcent na samonapędzający się rygor upływającego czasu, w rytmie którego żyją mieszkańcy dużych miast. Należy docenić podszyty dyskretnym humorem, a tak naprawdę błyskotliwy pomysł zaprojektowania zegara, który – odwrotnie niż dotychczas – ruch wskazówek dostosowałby do potrzeb człowieka. W równej mierze interesująca jest propozycja Isle Design, która od poprzednich odróżnia się zdystansowaniem od kwestii społecznych czy socjologicznych. Bez wyraźnych odniesień w tym kierunku proponuje się symulację otoczenia górskich wzgórz, na którą składa się dowolnie modyfikowalna platforma wyścielona trawą oraz projekcja widoków, jakie normalnie ogląda się ze szczytów.
W trakcie oglądania wystawy widz czuje się jednak, jakby przeżywał deja vu. To, co przy pierwszym projekcie wydaje się dojrzałą odpowiedzią na postawione pytanie, przy dłuższym oglądzie następnych prac zyskuje status szablonowego rozwiązania. Świat przyszłości widziany oczyma sześciu grup projektowych jest zbyt czarno-biały, a oceny kierunku, w jakim wg autorów zmierza styl życia współczesnego człowieka – zbyt jednostronne. Zdumiewającym jest, że właściwie każda próba odpowiedzi na zadany temat podkreśla jedynie destrukcyjne skutki rozwoju technologicznego, który w wymiarze społecznym przyczynić się ma głównie do zerwania więzi międzyludzkich i postawienia użytkownika w niezwykle opresyjnej sytuacji. Jeśli ponadto przypomni się, że wypowiedź ta pada z ust tych, którzy współdecydują o tym, na ile i w jakiej formie (tj. pod postacią produktu) nowe możliwości technologiczne będą obecne w życiu odbiorców, można mieć wątpliwości czy autorzy nie ulegli pokusie wystawiania łatwych i popularnych ocen.
Rzecz jasna zarzut ten nie dotyczy wszystkich w tej samej mierze, a ponadto wymaga pewnego komentarza. Spośród sześciu, najlepiej bronią się projekty wzmiankowane powyżej, ponieważ bądź to zdołały powstrzymać się od jednoznacznego wartościowania zjawisk (Isle Design), bądź swojemu przesłaniu zechciały nadać żartobliwy i niezobowiązujący ton, co czyni rzecz dobrze przyswajalną (Baba Akcja i zwłaszcza Knockout Design). Nieszczerze wypadły natomiast pozostałe propozycje, dając rozwiązania nie tyle utopijne (co w przypadku tej wystawy w żadnym razie nie byłoby zarzutem), ile absurdalne w swej naiwności, na swoją niekorzyść wzbogacone także o kontekst quasi-naukowy (mowa o zupełnie banalizujących zagadnienie rozwiązaniach grup Aze Design i Malafor oraz śmiertelnej powadze i dosłowności pracy zespołu IWP).
Zarzut ten stawiany jest jednak projektantom jako komentatorom współczesnego świata i osobom wyrażającym sprecyzowane postawy ideowe. W rzeczywistości dotyka więc tego poziomu zawodu designera, jaki osiągają tylko najlepsi. Wydaje się jednak, że stypendyści FYD-u do takich należą i można pod ich adresem sformułować postulat indywidualnego interpretowania zjawisk. Przed każdą z grup długa i zapewne owocna kariera, dlatego tez każda z nich już od początku powinna bronić się przed najostrzejszym zarzutem, jaki można chyba postawić młodemu twórcy – zarzutem o nieszczerość.
MICHAŁ SUCHORA
PORA RELAKSU
Na początek należy postawić sprawę jasno – dziś podział na czas pracy i odpoczynek nie istnieje. Funkcjonujący wcześniej dualistyczny system, w którym pracowaliśmy od 8 do 16, a z pozostałego nam czasu wykrawaliśmy chwilę na odpoczynek kompletnie nie przystaje do trybu życia mieszkańców wielkich miast. Sportu nie uprawia się już na zielonej trawce, tylko w wyspecjalizowanych centrach, ośrodkach oferujących nam – fitness, solarium, masaż, odnowę biologiczną, a wszystko to bardzo często w tym samym, co nasze biuro budynku. Na koncert nie zaprasza nas nasz życiowy partner tylko korporacja lub partner biznesowy. To samo z wakacjami i znienawidzonymi przez wszystkich wyjazdami integracyjnymi. Jak więc zdefiniować dziś czas wolny, czas relaksu? Ile go właściwie mamy? Jak go zagospodarować? Czy warto walczyć z systemem, czy może lepiej próbować dostosować się do jego wymagań, szukać luk i możliwości (prawdziwego) odpoczynku w jego ramach? Wystawa czas relaksu, zorganizowana w ramach projektu Fortis Young Design pokazuje 6 propozycji szukania drogi ku bardziej świadomemu gospodarowaniu własnym czasem, tak, by nie zabrakło nam tak bardzo każdemu potrzebnej pory relaksu.
Z 6 zaprezentowanych propozycji dwa zdają się iść na ugodę, nie podważać systemu, ale zawrzeć z nim pakt. Jak się okazuje nie jest to pakt z szatanem. ISLE DESIGN (Aleksandra Klupińska) to coś, co w zasadzie swojego działania przypomina róg ringu w przerwie między rundami walki bokserskiej. Imaginary Platform to sześcioboczne platformy wypelnione murawą lub wodą. W założeniu autorki miałyby one być przestrzenią, w której zrelaksować się można w przerwach w pracy, w drodze na spotkanie, w porze lunchu. Paryżanie mają więcej szczęścia niż warszawiacy - w stolicy Francji w południe – a l’heure du dejeuner, biznesmeni, sekretarki, juppies wylegują się na trawnikach licznych i świetnie utrzymanych parków. Taką rolę w naszym mieście spełnić by mogły właśnie Imaginary Platforms, rozstawione w przestrzeni miasta, w holach biurowców itp. Pomyśl może nie nowy (wystarczy odwiedzić bambusowy gaj w siedzibie Agory), ale łatwiejszy niż inne w montażu, kompaktowy, praktyczny.
Ze współczesnym trybem życia flirtuje również, ale w bardziej przewrotny sposób, zespól BABA AKCJA, twórca projektu Relax Instant. Dziewczyny spojrzały na sprawę trzeźwo – i tak nie uda ci się dziś wyjść z biura przed 6. Jeśli marzył ci się spacer po łące, załóż klapki wyścielone trawą, jeśli miałeś ochotę na jogging, pobiegaj wokół biurka. Kolacje w dwoje przepadła? Nic straconego, przecież jest lustro! Wszystkie propozycje BABA AKCJI oscylują na granicy praktyczności i wyszydzenia współczesnego trybu życia. Ich prezentację mogłaby się spokojnie nazywać Tonący brzytwy się chwyta.
Bojkot zawrotnego tempa życia i ogromnej ilości docierających do nas codziennie informacji ogłosiły dwa zaproszone do wystawy zespoły – przedstawiciele IWP (Marta Noszka, Jakub Kozik) i AZE DESIGN (Anna Kotowicz, Artur Puszkarewicz). Wydaje się, że oba „komanda w walce o czas relaksu” zdają się być pod wpływem, może nie bezpośrednim, genialnego eseju Georga Simmla Mentalność mieszkańców wielkich miast. Ten napisany w początku XX wieku tekst doskonale diagnozuje to, co obserwować możemy dziś na przykładzie nas samych – zblazowanie spowodowane nieprzerwanym strumieniem bodźców, jakimi jesteśmy przez cały czas bombardowani. Jednym z remedium może być zdaniem AZE DESIGN Dystrybutor czasu wolnego, miejsce \ szałas \ schron, który uchroni nas od informacyjnego natłoku. Doskonale izolowana i wytłumiona przestrzeń pozwoli nam na oddech, oczyszczenie umysłu. Może dzięki wizycie w Dystrybutorze będziemy w stanie bardziej świadomie odbierać i selekcjonować pochodzące z miejskiego zgiełku informacje? Drugim partyzanckim w stosunku do systemu rozwiązaniem jest Ba-lans, pierścień odcinający działanie wszelkich multimediów na ściśle określony okres w ciągu doby. Autorzy tej propozycji (Noszka, Kozik) zdają się być bardziej świadomi słabości ludzkiego charakteru. Wielu z nas nawet końmi nie dało by się zaciągnąć do Dystrybutora: przecież tam nie będzie działać moja komórka ani I-Pod! Co innego Ba-lans, przed nim uciec nie możemy, towarzyszy nam wszędzie i nie da się go oszukać!Ostatnia para pokazanych projektów to propozycje najbardziej abstrakcyjne. Wielkim rozczarowaniem jest USBe teamu MALARFOR (Agnieszka Kulik-Pomorska, Paweł Pomorski). Mimo bardzo atrakcyjnej formy ich komunikator jest zupełnie nietrafiony, nie odpowiada na postawiony przez kuratora problem i nie wytrzymuje konkurencji z innymi, dużo prostszymi formami komunikacji międzyludzkiej. Obcego człowieka, z którym mimo odległości i braku osobistego kontaktu łączy nas pasja lub z którym podzielić się można własną ideą, pomysłem na życie spotkać można dużo łatwiej na MySpace, Facebooku czy YouTube, niż korzystając z kompletnie nie praktycznego wydumanego USBe. A jaki to ma związek z czasem wolnym? Taki chyba tylko, że tracimy go dużo więcej w mniej ciekawy sposób szukając gigantycznej purchawki naszpikowanej pendrive’ami.
Najciekawszym pokazanym projektem jest Czas jest teraz poznańskiego tercetu KOd (Małgorzata Juszczak, Dorota Kabała, Maja Ober). Mimo krótkiego czasu, jaki organizatorzy dali uczestnikom projektu na realizację swojej prezentacji, Kod bardzo starannie, merytorycznie i naukowo przygotował się do wystawy. Dziewczyny wyszły z założenia, że Czas relaksu to nie wystawa gotowych produktów, które miałby by zostać wdrożone na rynek, ale prezentacja koncepcji, sposobów myślenia o jakości naszego życia, jak gospodarujemy swoim czasem. Zaprojektowany przez Kod zegar jest symbolem, pars pro toto całego problemu.
Zapraszam na wystawę, jeśli oczywiście uda się państwu znaleźć wolną chwilę.
ZOFIA PŁOSKA
MASZYNY RELAKSU
W swoich traktatach z lat 20. ubiegłego wieku Le Corbusier przedstawia wizję człowieka przyszłości, którego życie ma być idealnie zracjonalizowanym procesem - ciągiem działań spełniających określone funkcje przy pomocy wyspecjalizowanych „maszyn”. Koncepcje młodych projektantów przedstawione na wystawie „Pora relaksu” pokazują, że czas wolny w którym zwykliśmy widzieć nasz margines swobody i spontaniczności, także potrzebuje dziś swoich „maszyn”, choć paradoksalnie także po to by utraconą wolność odnaleźć.
Pierwszy projekt - „Relax instant” grupy Baba Akcja, to krytyczny komentarz w duchu antydesignu z lat 70. Lustro skierowane na siebie jako substytut przyjaciela, klapki z trawą zamiast spaceru po łące - przyszłość jawi się tu ponuro i groteskowo. Socjologowie scharakteryzowali niedawno nową chorobę cywilizacyjną - schizofrenię temporalną, polegającą na ciągłym poczuciu „czegoś do zrobienia”. „Relax instant” to właśnie odpowiedź na oczekiwania przyszłego społeczeństwa schizofreników.
Powstaje pytanie: jak się przed nią bronić? Nawet gdy przestajemy pracować ze wszystkich stron atakują nas informacje, uniemożliwiające zmęczonemu umysłowi relaks. Najlepiej więc uciec na chwilę od rzeczywistości, choćby przy pomocy „Imaginary Platform” Isle Design, czy bardziej radykalnego „Dystrybutora czasu wolnego” grupy AZE. Pierwsza łączy kontakt z naturą jaki daje trawa posiana na modułach przeznaczonych do siedzenia, z funkcją tradycyjnego kina: przenoszeniem w czasie i przestrzeni za pomocą projekcji obrazów. Z kolei według projektantów „Dystrybutora” w dzisiejszych czasach tylko stuprocentowa izolacja od jakichkolwiek bodźców może dać człowiekowi chwilę wytchnienia. Zaprojektowana przez nich kapsuła ujawnia jednak pierwszą wyraźną słabość wystawy, jaką jest swoista dominacja treści nad formą.
Humanistyczne, erudycyjne podejście młodych projektantów pokazuje, że są oni ludźmi o głębokiej refleksji na temat otaczającego ich świata. Tę wrażliwość widzimy w projekcie „USBe” grupy Malafor - maszynie przeznaczonej do przestrzeni miejskiej, ułatwiającej ludziom nawiązanie kontaktów, wymianę poglądów i ekspresję samego siebie. Pendrive, który prawie każdy nosi dziś przy sobie, ma pomóc wyjść poza ciasne ramy technologi i spotkać człowieka - nie jego internetową „tożsamość”. Ciekawy pomysł traci jednak urok w zderzeniu z banalną, nieciekawą formą – ogromną, niezgrabną chmurką, w żaden sposób nie oddającą intuicyjnie funkcji urządzenia i idei projektu. Pokazuje to jak ważne jest zachowanie odpowiedniego balansu pomiędzy tym co chce się powiedzieć, a tym jak się to mówi.
Właśnie balans, a właściwie „Ba-lans” jest tematem kolejnej pracy, przygotowanej przez pracowników IWP. Sam pomysł urządzenia odcinającego działanie multimediów na pewien czas w ciągu dnia wydaje się nieco naiwny, jednak projekt zwraca uwagę dwoma ważnymi spostrzeżeniami. Pierwsze to praktyczna świadomość potęgi internetu. Dzięki atrakcyjnej witrynie internetowej, zwięźle prezentującej ideę i źródła projektu, to właśnie on ma na tle reszty prezentowanych na wystawie propozycji największe szanse na dalszą ekspansję. Druga sprawa to uchwycenie znaczenia „lansu” w promocji zachowań i produktów - czy rzeczywiście takie kryteria wyboru jak jakość i cena nie stają się dziś w stosunku do niego marginalne?
Wszystkie te koncepcje jawią się jednak jako zbiór mniej lub bardziej banalnych spostrzeżeń w konfrontacji ze znakomitym projektem „Czas jest teraz”. Seria zegarów grupy Konockout Design burzy nasze stereotypy dotyczące myślenia o czasie. Czy nie jest tak, że nasz czas (lub jego brak) bierzemy za oczywistość podczas gdy on także jest tylko jedną z konwencji? Zegar dostosowujący swoje tempo do prędkości z jaką ludzie poruszają się w danym miejscu świata ukazuje subiektywny wymiar czasu, który w swoich badaniach uchwycić próbują fizycy. Ta śmiałość wobec nauki – najbardziej przyszłościowo zorientowanej dziedziny ludzkiej aktywności, czyni koncepcję poznańskich projektantek najbardziej odkrywczą spośród przedstawionych na wystawie. Z kolei projekt zegara, który zatrzymuje się gdy dwie osoby stają pod nim by porozmawiać, ma bardzo subtelny, poetycki wydźwięk. Co by się stało gdyby zrealizować jego projekcję na ścianach Rotundy – miejsca, w którym spotykają się w przelocie tysiące Warszawiaków? Proste, czarne wskazówki na białym tle – ta minimalistyczna forma zdaje się jedyną stosowną do powagi mijających sekund.
Czy przyszłość rzeczywiście pójdzie torami jakie wyznacza jej intuicja designerów? Czy ludzie będą potrzebowali proponowanych przez nich „maszyn relaksu”? A może nastąpi nieoczekiwany zwrot w zupełnie innym kierunku? To zupełnie bez znaczenia – ważna jest inteligencja i kreatywność młodych projektantów. Oni i tak coś wymyślą.
KLARA CZERNIEWSKA
FUTURE DESIGN. PORA RELAKSU?
Prezentacja Future Design. Pora relaksu, odbywająca się w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego od 15. lutego do 30. marca, jest imprezą towarzyszącą inauguracji programu Fortis Young Design, powstałego z inicjatywy Centrum Design przy IWP oraz Fortis Bank Polska. Jednocześnie wpisuje się w trwający już od roku cykl wydarzeń promujących polskie wzornictwo. Kuratorem wystawy jest prezes IWP, Beata Bochińska.
Ci, którzy chodzą na wystawy oglądać „ładne rzeczy”, mogą być rozczarowani. Sześć polskich grup projektowych nie zaprezentowało bowiem gotowych produktów czy prototypów, ale swoje wizje zjawiska „wolnego czasu” – w nieokreślonej przyszłości. Ta ekspozycja zmusza do myślenia. To design działający na wyobraźnię i emocje. Jego wartość estetyczna jest mało istotna, gdyż chodzi o idee, które być może kiedyś zostaną zrealizowane – na razie funkcjonują jedynie w formie wizualizacji multimedialnych czy efemerycznych obiektów-konceptów. Ma zwrócić uwagę na coś, o czym już zdajemy się nie pamiętać, że istniało: wolny czas, czyli nicnierobienie.
Praktycznie nicnierobienie już nie istnieje. Praca, przyjemność, rozrywka – rozmyły się, wszystkie nasze działania stają się jednakowo ważne, składają się na cząstkę nas samych. Narzędzia, którymi posługujemy się w pracy, przez które łączymy się ze światem zewnętrznym (całym globem) są tymi samymi, których używamy, by się zrelaksować, odciąć od spraw codziennych, szukać nowych wrażeń. Powtarzamy, że nie mamy czasu – ale na co?
Młodzi designerzy próbują „dać” nam wolny czas – wolny od wszelkich bodźców, mediów, czyli pośredników między nami a otaczającym środowiskiem, naturą, drugim człowiekiem. Starają się imputować nam, jak mamy go rozumieć i wykorzystywać.
Studio BabaAkcja robi to prześmiewczo – bazując na tradycyjnym pojmowaniu spędzania wolnego czasu (jogging, rozmowa, sen, kontakt z naturą) proponuje relaks instant, równie łatwy w obsłudze jak zupki z paczki: dla zabieganych singli - narcyzów, spotykających znajomych głównie w wirtualnym świecie – namiastka obiadu w rodzinnym gronie w postaci lustra zamontowanego na drugim końcu stołu; dla pracoholików: stylowa bluza z poduszkami na rękawach, pozwalającymi na drzemkę w trakcie pracy – tego projektu nie powstydziłby się Martin Margiela!
Agata Kulik-Pomorska i Paweł Pomorski z Malafora proponują nowy (oszczędzający czas i wysiłek) sposób na poznawanie ludzi: wpinanie pen-drive’ów z wgranym przez siebie przesłaniem do specjalnych Contact Boxów, z których są one następnie zabierane coraz dalej po całym świecie i odtwarzane przez przypadkowych ludzi – potencjalnych nowych znajomych, którzy nawiążą z nami kontakt…
Pozostałe projekty bazują na koncepcji odizolowania się od zgiełku codzienności:
Jakub Kozik i Marta Noszka z IWP skazują na przymusowy odwyk, detoks od multimediów dzięki pierścieniowi o nazwie Ba-lans, który odcina przy pomocy umieszczonego w nim chipu działanie urządzeń elektronicznych, zmuszając do poszukiwania rozrywek w realnym świecie. Pierścień gwarantuje też możliwość lansowania się w „czystych” ( uwolnionych od uzależnień od gg, komórek, internetu etc.) towarzystwach, trochę na zasadzie plastrów antykoncepcyjnych na ramionach nastolatek.
Studio AZE Design stworzyło koncept najbardziej futurystyczny, ale i stereotypowy zarazem. Dystrybutor Wolnego Czasu to dźwięko- i medio-szczelny kokon z tworzywa sztucznego, bez okien i drzwi, do którego się wnika i w którym wsłuchuje się w siebie… budzi bardziej niepokój niż ulgę czy poczucie wolności.
Wrażenie relatywności, dwutorowości upływu czasu, wiecznego teraz chcą wywołać projektantki z knockoutdesign (KOd) – dzięki specjalnym zegarom, przyspieszającym i zwalniającym (aż do zatrzymania!) w tempie przechodniów. Inspiracją jest haiku i utwór „The Time is Now” Moloko. Celem – zatrzymanie, zdziwienie, niedowierzanie, refleksja, rozmowa. To chyba najbardziej “socjalny”, „towarzyski” z projektów, działający jedynie przy interakcji między ludźmi.
Panie z Isle Design, najwyraźniej inspirowane pracami Jarosława Kozakiewicza, stworzyły modułowe sześcioboczne platformy z trawą i mini-oczkami wodnymi, z towarzyszącymi im obrazami i dźwiękami natury z rzutnika i głośników… nota bene, po tygodniu trwania ekspozycji woda wyparowała, a trawa została zadeptana – najwyraźniej nikt nie miał czasu pielęgnować tego „pokojowego ogródka”…
Odrębnym zagadnieniem, ukrytym wątkiem wystawy jest złożona rola muzyki w przyszłym czasie wolnym. Muzyka jest obecna w prezentacjach większości koncepcji – cytat z Moloko i mocne bity przy wizualizacji szalonych zegarów KOd, zloopowany sampel ilustrujący wędrówkę pen-drive’ów w USBe studia Malafor (jeden z penów, podłączony do laptopa, zawierał scherzo z 9. Symfonii Ludwiga van Beethovena), miejski electroacoustic (ze szwedzkiego projektu Sonic City) symbolizujący cywilizacyjny zgiełk i medialny szum, z którym uporać się ma Dystrybutor Czasu Wolnego, czy wreszcie uspokajające odgłosy ptaków i owadów w platformie Isle Design. Muzyka, jako „wypełniacz”, połykacz czasu w drodze do pracy/szkoły, istotny element wypoczynku, temat dyskusji łączący ludzi, łagodzący obyczaje, przedmiot internetowych poszukiwań, efekt „kreatywnego próżnowania” coraz większej liczby „twórców” - w przyszłości z pewnością zachowa swą wysoką pozycję wśród sposobów na spędzenie „pory relaksu”.
DAGMARA STRZELCZYK
JAK SPĘDZASZ CZAS WOLNY?
Chyba każdy, choć raz został obarczony takim tematem szkolnego wypracowania czy innej wypowiedzi i tworzył bogate, zazwyczaj fikcyjne opisy swoich aktywności w języku ojczystym lub obcym, starając się przy tym wykazać kreatywnością i bogactwem słownictwa.
Wystawa „Pora relaksu” to prezentacja kreatywności młodych polskich projektantów w podobnym temacie. Pytanie zostało jednak przesunięte w czasie – biorący udział w programie Fortis Young Design twórcy zostali postawieni przed problemem relaksu i spędzania czasu wolnego w przyszłości. Sześć grup projektowych prezentuje w sali IWP efekty swoich rozważań nad tematem. Nie obejrzymy tam szeregu gotowych przedmiotów, ale bardzo opisowe, multimedialne, po części interaktywne prezentacje ukazujące różne punkty widzenia tego samego, „zadanego” tematu. Różne, ale zaskakująco zbieżne.
I nie są to popisy designerskiej elokwencji tworzące nowe formy rozrywki, sportu czy innej futurystycznej aktywności. Paradoksalnie wszystkie prezentacje dotyczą nie samego zagospodarowania czasu wolnego, ale sytuacji jego braku lub wynikających z niego problemów z komunikacją i tworzeniem więzi międzyludzkich. Są raczej socjologiczną analizą współczesnego trybu życia i wynikającej z tego wizji przyszłości, a dopiero potem propozycjami konkretnych rozwiązań.
W tym też kontekście pojawia się w przedstawionych pracach rozważanie kwestii nowych mediów i technologii. Z jednej strony projektanci zauważają jak wszechobecna „cyfrowość” i „mobilność” kradnie czas i prywatność, z drugiej jednak pokazują możliwości wykorzystania nowoczesnej techniki także dla odcięcia się od niekorzystnych czynników zewnętrznych a zbliżenia do drugiego człowieka.
Pomysły na radzenie sobie z problemem czasu wolnego skupiły się wiec głównie na „uwalnianiu” czasu – od nadmiernego tępa codzienności, od czynników zewnętrznych, dźwięków czy dostępu do mediów, które często nie pozwalają wyraźnie odgraniczyć pracy od przestrzeni prywatnej. Niektórzy uczestnicy projektu takie kwestie jak np. niezrealizowana potrzeba kontaktu z przyroda prześmiali a inni w całkiem poważnym projekcie zaproponowali substytut.
Każde zaproponowane rozwiązanie pokazuje w pewnym sensie gdzie poszczególni projektanci umiejscawiają największy problem naszego „przyszłego czasu wolnego”. Obejrzenie wystawy dużo wolnego czasu widzowi nie skradnie, ale do formy „lekkiej rozrywki” wbrew pozorom nie należy. Nawet ironiczny humor i prześmiewczość jednej z prezentacji nie łagodzi alarmującego komunikatu o pułapkach współczesnej cywilizacji. Warto się jednak z tym komunikatem zmierzyć osobiście.

